Archiwum
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
wtorek, 22 marca 2011

Siedzę, pracuję. Pracy dużo, czasu mało, jak zwykle. Spieszę się, bo zaraz Potwory wrócą ze szkół i przedszkoli i już nie będzie tak cicho.

A tu telefon. Dzwoni Takie Jeden. Gadka - szmatka. Taki Jeden cierpi na kompletny brak inteligencji emocjonalnej i w związku z tym zupełnie nie czuje, że nie mam czasu i ochoty z nim rozmawiać w tej chwili, co staram się jednoznacznie, acz grzecznie dać mu do zrozumienia. Niestety, jestem zbyt dobrze wychowany, żeby powiedzieć mu "Słuchaj, Tak Jeden, spadaj na bambus".

A on pitoli o wszystkim i o niczym. Przez kwadans, albo i dłużej. A co u ciebie? A u mnie to i tamto. A na takim kursie byłem, bardzo ciekawym. A Kowalska mówiła...

Niektórym po prostu nie da się subtelnie i aluzjami. Nie chwytają. Takim nie wystarcza nawet karteczka "Nie przeszkadzać" na drzwiach czy status "zajęty" na Skype.

Najchętniej (gdybym nie miał w domu małych dzieci) powiesiłbym sobie na drzwiach taki oto znak drogowy (pożyczony z adkuchni.blox.pl):

 

niedziela, 20 marca 2011

Piłka zaproszona na urodziny do koleżanki. Urodziny - w lokalnym domu kultury, w klubie z kręglami etc. Ot, taka moda teraz, że się dzieciom opłaca urodziny w lokalach (a po ostatnich urodzinach Pietruszki i piętnastce dziewięciolatków w domu stwierdzam, że to jednak nie takie głupie).

Przyprowadzam Piłkę, zostawiam, dzieciarnia szaleje z kulami od kręgli, na stole tort i napoje, jak to na urodzinach. Wychodzę, razem ze mną wychodzi J., znajomy, ojciec innej z imprezowiczek. Idąc do drzwi widzimy T., ojca siedmioletniej jubilatki, naszego wspólnego znajomego, który stoi przy barze i rozmawia o czymś z barmanką  wygląda, jakby jeszcze ustalał ostatnie szczegóły imprezy. Barmanka - co rzuca się w oczy - jest wyjątkowo ładna.

- Patrz, jaki zajęty - śmieje się J. – Nawet z nami nie pogadał.

- No fakt - odpowiadam. – Ładna dziewczyna, trzeba przyznać, ale żeby tak podrywać barmankę w obecności żony? - kpię w konwencji męskiego żartu, bez cienia podtekstu.

J. patrzy na mnie przez chwilę (jesteśmy już za drzwiami). – To ty nic nie wiesz?

- O czym nie wiem?

- T.  i jego żona się rozstali. On się wyprowadził z domu, mieszka w wynajętym pokoju. Odszedł od nich.

"Od nich" to znaczy od żony i siedmioletniej córki, właśnie obchodzącej urodziny.

Nie,  nawet nie próbuję nikogo oceniać ani osądzać. Nie mam pojęcia o sprawie, nie wiem kto "zawinił", kto podjął jakie decyzje, dlaczego tak a nie inaczej. Nie wiem i pewnie nie będe wiedzieć, bo z T. łączą nas realcje dosyć luźne, natury - powiedzmy - rekreacyjno-sportowej.

Tak, wiem że "życie się różnie układa" i tal dalej. Tylko po prostu żal mi tej rodziny, tej skądinąd romantycznej historii, którą poznałem zupełnie przypadkiem. I cholernie żal mi tego dzieciaka, któremu - tak czy inaczej - właśnie świat się wali na głowę.

Siedem lat - chyba nie ma gorszego czasu na rozstanie rodziców. Jak dziecko ma rok czy dwa, to niewiele z tego pamięta. Jak ma lat ...naście, to oczywiście jest dla niego dramat, ale ma już jakiś własny świat, jakichś przyjaciół, jakieś wydeptane dróżki w życiu. A tak...

Jakoś mi tak... ech.

 

poniedziałek, 07 marca 2011

Kryzys trwa.

Z kronikarskiego obowiązku: Pietruszka skończył był lat dziewięć. Kocia Twarz, jak ten czas leci. Puchatki w związku z tym przeżyły najazd Hunów (czyli ...nastu dziewięciolatków, które Pietruszka raczył byl zaprosić).

Po grudniowych urodzinach Piłki wydawało się, że najazd wiekszej ilości dzieci jest do zniesienia i kolejny wiele nowego nie wniesie.

Nie wzięły jednakoż Puchatki pod uwagę, że Piłka zaprosiła głównie dziewczynki. A Pietruszka zaprosił całą swoją klasę. Nie, klasa jest niewielka (15 osób, i nie wszyscy przyszli). Niemniej jednak połowę tej klasy stanowią chłopcy.

No więc - zapisać w dziale odkryć naukowych: impreza na 15 siedmioletnich dziewczynek a impreza na 15 dziewięcioletnich dzieciaków z których połowę stanowią dziewięcioletni chłopcy to jednak dwie zupełnie różne rzeczywistości. Howgh.

Coś jeszcze na ten temat napiszę, ale to już nie dziś. Dziś musze konczć rozdział, bo - Kocia Twarz - znowu minus na koncie.