Archiwum
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
wtorek, 22 grudnia 2009

Jakieś zakupy (jak ja nienawidzę supermarketów przed świętami!), jakieś przygotowania, jakieś prezenty.

I wszędzie, gdzie się człowiek nie ruszy biją po uszach i oczach (...i kieszeni...) "święta". Już bożonarodzeniowe piosenki lecą we wszystkich stacjach radiowych, już wszędzie choinki stoją i w ogóle - nic tylko zaczynać.

A ja nie chcę. Ja chce sobie jeszcze poczekać. Chcę żeby wigilia była w wigilię, żeby święta były w święta, a adwent - w adwencie.

Zresztą na razie zdecydowanie bardziej mi adwentowo, niż świątecznie. Jakiś taki czas czekania. I na to, i na tamto, i na jeszcze kilka innych rzeczy. OK, może to się zmieni za te dwa dni. Ale dziś jest dziś.

"Wszystko na Ziemi ma swój czas".

***

Chodzi za mną bardzo dużo muzyki. Bardzo dużo bardzo różnej muzyki. Gdzieś w głowie, jak odległy dźwięk nadchodzących świąt, brzęczy mi "Good King Wenceslas" w wykonaniu Loreeny McKennitt (to dla mnie jedna z najpiękniejszych pieśni bożonarodzeniowych...). Ale też - w tym roku szczególnie - "Kolęda dla nieobecnych" Preisnera. I jeszcze "Advent suite" Johna Michaela Talbota. No i nieśmiertelne "Amazing Grace", które w zasadzie tez jest adwentowe. Tylko koniecznie grane na dudach, oczywiście!

***

I chodzą za mną wrzosowiska na wzgórzach Szkocji. Tak po prostu. Chciałbym powędrować i czuć wiatr na twarzy.

Może kiedyś.

czwartek, 17 grudnia 2009

...bo jakaż by inna w te piękny dzień?

Chciałem się wyzwierzać na służby drogowe, ale... Znalazłem obrazek, który kompletnie rozładował moje poranne wkurzenie wywołane dowożeniem Potworów do szkoły przez kompletnie nieodśnieżone drogi.

 

środa, 09 grudnia 2009

M. zrobiła listę zakupów. Puchatek się wybierał na rzeczone zakupy, ale musiał jeszcze coś dokończyć. M. tymczasem poszła na górę. Puchatek wszedł do kuchni po listę, nie czytając schował ją do kieszeni i pojechał do Pobliskiego Średniej Wielkości Marketu Znanej Sieci.

W markecie rzeczonym wyjął był listę z kieszeni, a na liście, pod spisem zakupów wykonanym eleganckim charakterem pisma puchatkowej Lepszej Połowy, widniały dwa wpisy wykonane niezgrabnymi kulfonami (aczkolwiek tym samym, zielonym długopisem i umieszczone poniżej wyraźnie w nadziei, że Puchatek nie załapie, że pisał je ktoś inny). Pełna konspiracja po prostu, godna agenta 007 z licencją na zabijanie śmiechem.

Napisy głosiły (pisownia oryginalna):

PARUWKI

MONTE WANIELJIOWE

No i już wiemy, co Piłeczka chciałaby jutro zjeść na śniadanie...

Spuchnięta z dumy, że szybko Puchatek wyjaśni...

Piłeczka opowiadała bajkę o Czerwonym Kapturku. Publicznie, na szkolnym konkursie. Zajęła drugie miejsce i występowała w drugim etapie, na poziomie międzyszkolnym.

A Pietruszka wziął udział w konkursie matematycznym w szkole. Teoretycznie konkurs był dla klas 1–3, ale praktycznie wzięło w nim udział trzynastu dryblasów z trzeciej klasy i jeden jedyny pierwszak - Pietruszka.

Dwa zadania zrobił źle, bo nie zrozumiał polecenia (i w zasadzie nie miał prawa zrozumieć, bo obejmowały pojęcia których w życiu na uszy nie słyszał w swoim humanistycznym domu), a jeszcze jedno - bo się pomylił.

I zajął trzecie miejsce! (22 punkty na 30 możliwych; w dodatku zrobił bezbłędnie wszystkie zadania "dodatkowe", trudniejsze, obliczone na trzecioklasistów którzy się bardziej interesują matematyką).  I chyba w związku z tym czeka nas udział w konkursie na etapie międzyszkolnym...

- Powinien się pan wstydzić! - oznajmił z jajcarską miną Pan Dyrektor. - Dziecko z humanistycznego domu, a tu taki wstyd: matematyk rośnie...

piątek, 04 grudnia 2009

Panowie Kominiarze przetykają Puchatkom komin. Komin nie komin - ale kanał wentylacyjny z kuchni, który kończy się na dachu. W Kuchni jest gaz (rzecz prosta), więc wentylacja być musi, a tu jakieś kawki drapieżne gniazdo sobie w wylocie zrobiły i zatkały.

Po dwóch godzinach ciężkiej roboty (trzeba było na strychu dwie cegły wyjąć, bo wydobycie "od góry" okazało się niemożliwe) panowie uzyskali prześwit.

-  Widzę cię! - wrzeszczał Kominiarz numer 1 do Kominiarza numer 2. Numer 2 był na strychu, Numer 1 na dole, w kuchni, wtykał w przewód wentylacyjny lusterko. - Tak, teraz cię widzę! STRASZNIE BRZYDKI JESTEŚ!

***

A jak już obaj zeszli, to Kominiarz numer 1 powiedział:

- No mówię panu, trzy gniazda w tym przewodzie były! Trzy, jedno nad drugim!

- Nie - sprostował Kominiarz numer 2. - Nie jedno nad drugim, tylko jedno POD drugim. I pod trzecim - dodał rzeczowo.

Precyzja wypowiedzi i logika przede wszystkim.

środa, 02 grudnia 2009

Puchatek ma pomysł na wynalazek. Aż dziwne, że nikt wcześniej nie wpadł na tak genialnie prosty pomysł. Wynalazek jest naprawdę przyszłościowy, prosty, tani w produkcji i na pewno będzie na niego zapotrzebowanie.

Dział: AGD, produkty dla dzieci.

Grupa docelowa: Rodzice dzieci do 3. roku życia

Kategoria cenowa: tani (!)

Opis produktu:

Gumowy młotek o wadze do 3 kg z wmontowanym w rękojeść elektronicznym zegarkiem z podświetlanym ekranikiem.

Zastosowanie:

Kiedy dziecko budzi się w nocy i nie chce jeść, za to zaczyna śpiewać /  gruchać / kwilić / śmiać się / przynosić butki i żądać wyjścia na spacer / przynosić książeczkę i żądać czytania etc. - bierzemy do ręki nasze urządzenie i sprawdzamy godzinę (podświetlany ekran!). Następnie stosujemy prosty algorytm:

- Jeśli dochodzi godzina, o której i tak musimy wstać, odkładamy urządzenie na nocny stoli, zapalamy światło i zaczynamy dzień.

- Jeśli do pory wstawania jest jeszcze daleko, chwytamy urządzenie pewnym chwytem za rękojeść (na tym etapie wyświetlacz zegarka nie będzie nam już potrzebny) i...

ŁUP!

...a następnie wracamy do brutalnie przerwanych snów.

Szukam inwestora, żeby uruchomić produkcję...