Archiwum
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
sobota, 24 stycznia 2015

Nie bardzo wiem, co pisać.

Po Nowym Roku była jeszcze jedna chemia - to znaczy wlew i pigułki przez 14 dni w domu. Pigułki dokończyliśmy (choć pod koniec już w nieco zmniejszonej dawce), ale drugiego wlewu (w ósmym dniu kursu) nie było - okazało się, że krew za bardzo spadła. Hemoglobina najpierw 9,5, a potem 8,9 - czyli już za mało, żeby można było kroplówki podać.

Żelazo. W dużych ilościach. W poniedziałek albo wtorek będą badania krwi, zobaczymy, na ile się już odbudowało.

M. słaba. Wejście po schodach na górę to poważny wysiłek. Co się wydaje, że trochę lepiej - to znowu osłabienie.

Nie wiem, co będzie. W najbliższy czwartek tomografia kontrolna, która ma sprawdzić, czy chemia działa (i na ile). Dwie poprzednie chemie nie zadziałały. Jeśli ta też nie pomoże, to - jak powiedziała Pani Doktor - „jest jeszcze sporo opcji do wyboru”. Pytanie tylko, ile z tych opcji zdąży się wypróbować…

Jakoś ciężko.

***

Piłka pojechała na tydzień do Portugalii - z tymi samymi Znajomymi, z którymi w lecie była we Francji. Dziś poleciała - SAMA, i to z dwiema przesiadkami. Oczywiście pod opieką kolejnych stewardes („unaccompanied minor”, czyli „umek”, jak uroczo określiła to pani na lotnisku). Ostatnia z nich na lotnisku w Faro przekazała Piłkę do rąk własnych Wujka S.

Pietruszka trochę wkurzony, że znowu jej się udało, a jemu nie. Pocieszam go, że i na niego czas przyjdzie.

Pucek szaleje.

A jutro obaj chłopcy idą z dziadkiem do Muzeum Kolejnictwa oglądać makiety pociągów. Choć raz dziadek (czyli Teść mój…) miał jakiś dobry pomysł.

czwartek, 01 stycznia 2015

Nie mam wielkich wymagań. Chciałbym, żeby ten nowy rok był lepszy, niż ten, co się właśnie skończył.

Tak po prostu - lepszy.

Choć trochę.