Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Plany na przyszłość…

… nie moją.

Piłka ma dokładnie zaplanowaną wizję swojej przyszłości.

Po pierwsze - chce studiować prawo. Medycyna odpadła z konkurencji.

Po drugie - chce je studiować… w Stanach Zjednoczonych. Jest dopiero w drugiej klasie gimnazjum, ale ma już wszystko zaplanowane. Do jakiej klasy pójdzie w liceum i jakie przedmioty będzie rozszerzać. Że po maturze zrobi sobie rok przerwy, żeby pójść do jakiejś pracy i odłożyć trochę pieniędzy. A potem pójdzie na studia tu, w Polsce - żeby zrobić licencjat, który umożliwi jej ubieganie się o miejsce na dobrym uniwersytecie w USA (bo tam przecież inny system studiów - college to w zasadzie jeszcze edukacja ogólna). Że potem będzie składać papiery na amerykańskie uczelnie. I że żeby się dostać na prawo musi zdać taki specjalny egzamin (nie pomnę, jak się nazywa) - więc już teraz siedzi w wolnych chwilach i rozwiązuje przygotowujące do niego testy (…i już teraz jest w stanie w przewidzianym czasie nastukać jakieś 25 - 30 procent).

A koszty? Studia w USA są drogie, więc delikatna sugestia, że raczej nie będzie nas na to stać… Ale nie, spokojnie, dziecko już wszystko sprawdziło. Że jak się dostanie, to jest system stypendialny, są kredyty studenckie, że generalnie "jak już kogoś przyjmą i uznają, że jest dobry, to nie pozwolą mu odpaść z powodów czysto finansowych" (to fakt, na tych dobrych uczelniach trochę tak to wygląda). Więc jedyne koszty na początek to opłaty ze ten super-egzamin (który można zdawać "na odległość", w Polsce) plus koszty wizy, biletu lotniczego etc. A na to przecież zarobi sobie w tym roku po maturze. No.

Życie zaplanowane na dziesięć lat do przodu. Zaczynam się jej bać :-)

(Jasne, zdaję sobie sprawę, że ona ma dopiero piętnaście lat i że ta wizja jeszcze sto razy może się zmienić. Ale jakoś podziwiam jej upór, zdecydowanie i siłę przebicia. I mam głębokie podejrzenie graniczące z pewnością, że jeśli wizja się nie zmieni - to dopnie swego i swój plan zrealizuje. Moja krew! :-)

poniedziałek, 14 maja 2018, puuchatek

Polecane wpisy

  • Zwierzę polityczne

    Nasz kot miauczy pod drzwiami - chce wyjść na dwór. Kiedy podchodzę i otwieram mu drzwi, siada i patrzy na mnie wyczekująco. I nie wychodzi. Więc zamykam drzwi,

  • Bunt Skuteczny (poniekąd) i inne atrakcje

    Ha. Pani odpisała i zgodziła się na zaproponowaną przeze mnie stawkę. Co należy uznać za sukces… do pewnego stopnia. Bo stawka, którą zaproponowałem, i t

  • Przedświątecznie…

    W zasadzie dopiero wczoraj udało mi się nadrobić wszystkie zaległości, zamknąć wszystkie "tyły" i generalnie dogonić rzeczywistość (…ciekawe, na jak dług