Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl
Blog > Komentarze do wpisu

Mruczanka Koncertowa


Udało mi się kupić - na niezawodnym Allegro, rzecz prosta... - niezwykłą płytę.

"Shane MacGowan's Popes - Across The Broad Atlantic; Live on Paddy's Day - New York - Dublin".

O tym, kim jest Shane MacGowan, pisałem już kiedyś - można to poczytać TUTAJ.

A płyta jest niezwykła, bo - jak sam tytuł wskazuje - jest zapisem koncertu. A w zasadzie - dwóch koncertów. Koncertów z okazji dnia św. Patryka - w Dublinie i w Nowym Jorku. W roku 2001 akurat w Irlandii z jakichś powodów koncert był przesunięty na maj, więc The Popes mogli wziąć udział w obu imprezach.

Zachrypnięty Irlandczyk z wielkimi uszami, drący się na całe gardło na plenerowym koncercie brzmi zupełnie inaczej, niż na nagranych w studiu płytach. Ikry i ognia w tym tyle, że można by kilka festiwali obsłużyć. I są takie momenty, że słuchacza aż zatyka - kiedy MacGowan śpiewa "Sick Bed of Cuchulainn", "Streams of Whiskey" czy "Fairytale of New York" - i kilka tysięcy ludzi zaczyna śpiewać razem z nim. Kto słyszał "Sick Bed of Cuchulainn" ten wie, że nie jest to takie proste...

Większość muzyków "popularnych" (klasyka to zupełnie co innego) tworzy na koncertach znakomitą atmosferę. Jasne, nie miałbym nic przeciwko temu, żeby wybrać się na koncert Joe Cockera, U2, Manhattan Transfer czy BB Kinga (żeby w skrócie przelecieć się po różnych stronach muzycznego świata). Ale wszystkich tych ludzi z dużą przyjemnością słucham z płyt i wszystko jest w porządku.

Są dwa zjawiska, które naprawdę bardzo chciałbym usłyszeć na żywo. Jedno - to Loreena McKennitt (o niej też pisałem), drugim - właśnie MacGowan.

Loreena McKennitt (mam jej dwupłytowy album koncertowy "Live in Paris and Toronto) z każdego koncertu tworzy misterium. Można siedzieć, słuchać, zagubić się w jej muzyce. To rodzaj kontemplacji...

Shane MacGowan to zupełnie co innego. To koncert, na którym można by się wyszaleć, wykrzyczeć, zedrzeć sobie gardło śpiewem i śmiechem.

Loreeny McKennitt chciałbym POSŁUCHAĆ. Z MacGowanem chciałbym zagrać - wziąć gitarę i dołączyć do tego szaleństwa choć na parę chwil, choć na dwie czy trzy piosenki.

sobota, 26 listopada 2005, puuchatek

Polecane wpisy

  • Po Polsku

    Choć czasu ostatnio za mało (…na cokolwiek), udało mi się gdzieś w biegu przesłuchać niesamowity album o specyficznym tytule: "Niepotrzebna pogodynka, aby

  • Koncertowo…

    Zupełnie nieoczekiwanie byliśmy na koncercie. I to jakim… Chrzestny tata Pietruszki zadzwonił ni z tego ni z owego koło środy, że w ramach prezentu urodz

  • O Jednej Książce i Nie Tylko

    Nie piszę, bo jestem zasypany pracą… i nie tylko. Czytam fascynującą książkę. " Cesarz wszech chorób. Biografia raka ". Siddhartha Mukherjee, Amerykanin i